sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 8.


Dosłownie stałam tam i nic nie robiłam, ledwo co oddychałam. Amber podeszła do mnie i trzepnęła mnie w tył głowy.

  • Jeszcze raz ,a nie żyjesz. - syknęłam.
  • Uspokój się, facet się napalił ,a Ty skorzystasz. - zaśmiała się.

Ona tego nie słyszała. Jeszcze nigdy nie miałam tak głupiego dreszczu na skórze. Mi się to kurwa podobało. Louis jest fajny, przystojny i w ogóle prawie ideał, ale widać że bawi się laskami. Weszłam do salonu, usiadłam u Zayn'a na kolanach ,a Amber obok Niall'a.

  • Gdzie siksa? - spytałam Bieber'a.

Spojrzał na mnie i syknął.

  • Nie nazywaj jej tak.
  • Haha, to trochę śmieszne, bo w szkole każdy tak na nią mówi.

Wygadałam się, lipa. Tak , Angela chodzi ze mną do szkoły, jest najgorszą laską jaką kiedykolwiek poznałam. Daje każdemu i wszędzie. Nie ma nic do siebie szacunku.

Jak na zawołanie do domu weszła ona i Danielle. Następna jebnięta.

  • Coś się działo? - spytała tym swoim głupim, piskliwym głosem.

Czułam że Zayn trzymał mnie za biodra bo prawdopodobnie wstałabym i jej walnęła.

  • Wiesz co był tu taki koleś, pytał o Ciebie. - odgryzłam się.

Jej mina w tamtym momencie ? Bezcenna, spojrzała na Bieber'a.

  • Kochanie, to był tylko jeden raz. Byłam pijana i my się pokłóciliśmy. Wybacz. - kłamała jak z nut.

Spojrzeliśmy się na nią. Ja w tamtym momencie górowałam. Spojrzałam na Jus'a. Wstał, pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.

  • Mogę wiedzieć co Ty odwalasz? - syknęłam.
  • Wiedziałaś od początku? Od razu jak ją poznałaś pod domem?
  • Tak, przykro mi czy coś.. Ale ona tak jest, mój chłopak zdradził mnie z nią. - wygadałam się .. znowu! Niech to szlak.

Spojrzał na mnie ze smutną miną. Podeszłam i przytuliłam go. Odwzajemnił uścik.

  • Czyli między nami wszystko dobrze? - spytałam nie pewnie.
  • Jasne. - uśmiechnął się i wyszedł.

Ochłonęłam trochę i wróciłam do salonu. Co zastałam? Amber na kolanach Zayn'a, Niall wpieprzał płatki, Louis i Jus wyzywali się ,a Harry z Liamem oglądali bajki. Nie było już siksy i Danielle. Spojrzałam na nich z politowaniem.

  • Dzieci, wieczne dzieci – jęknęłam.

Nawet nie wiedząc kiedy Louis przewiesił sobie mnie przez ramię i wyszedł na dwór. Kierował się w kierunku basenu, cholera!



***

Po tej całej akcji z Angelą nie wiem co mam myśleć. Czyli chłopacy mieli racje że jest zwykłą szmaciarą. Cieszę się że mam przy sobie Amy. Wydaje mi się że może to być początek czegoś dobrego. Tylko jedno mi się nie podoba-Louis. Widać z daleka że bajeruje na wszystkie możliwe sposoby.

  • Zayn, twoja siostra jest na liście Louis'a. - syknąłem by reszta nie słyszała.
  • Wiem, muszę coś z tym zrobić. Nie ufam Tomilnson'owi w tej kwestii.

Chociaż jeden. Nie wiadomo nawet kiedy mała była już na Louisie ,a ten prowadził ją do basenu. Krzyczała coś że ma ją puścić ,ale on sobie nic z tego nie robił. Wrzucił ją tam i wrócił do domu.

  • Odjebało Ci do końca? - spytałem wkurwiony.

Nikt nie będzie urządzał takich scen małej.

  • Nudziło mi się hehs. - odgryzł się.

Do domu weszła przemoczona mała. Spojrzała na Tomilnson'a i uwierzcie, jeżeli mogłaby zabijać wzrokiem już dawno by nie żył.

  • Jesteś popierdolony!
  • Wyrażaj się!- krzyknął Zayn.
  • Zayn do cholery. Ten frajer wrzucił mnie do basenu ,a ty co ? - krzyknęła.

Gdy wchodziła po schodach, zdejmując koszulkę zauważyłem jej tatuaż.

  • Masz dziarę? - spytałem zszokowany.

Odwróciła się w moją stronę, zdjęła koszulkę, stojąc przede mną w samym staniku. Robi się ciekawie.

  • Żeby to jedną. - uśmiechnęła się i poszła do pokoju.

Wróciłem na sofę, zostałem tylko ja, Amber, Zayn i Louis. Resztę gdzieś wcięło. Zresztą nie obchodzi mnie to zbytnio. Nagle dostałem sms:

OD: Mała:*

Data: 7.06.2012r.

Treść: Jak ten idiota tam będzie, ja nie schodzę. ;__;

Uśmiechnęłam się pod nosem i poszedłem do małej pokoju. Siedziała na łóżku, rozczesując włosy. Wyglądała tak jakoś słodko. Boże, co się ze mną dzieje.

  • Nadal siedzi.
  • Eh, on serio myśli że ja na niego lecę – jęknęła.

Usiadłem się obok niej. Spojrzała na mnie.

  • Nudno coś, jedziemy gdzieś? - spytałem.

Spojrzała na zegar. - No możemy, tylko się ogarnę.

  • To ja czekam na dole. - uśmiechnęłam się.
  • To sobie poczekasz. - zaśmiała się i weszła do łazienki.

Zeszedłem na dół do salonu, usiadłem.

  • Jadę gdzieś z małą, chcecie coś?
  • Jak to jedziesz z małą? - warknął Louis.
  • Nie wpierdalaj się Tomilnson. Co za dużo to nie zdrowo, dodatkowo, tylko ja mówię na nią mała.. - syknąłem do Louis'a po czym zaśmiałem się do Zayn'a. Widać było że martwi się o małą bo szczerze mówić Loui nie jest najlepszą partią.

1 komentarz:

  1. Hmm genialny rozdział naprawdę masz talent to opowiadanie jest strasznie ciekawe czekam na nn z niecierpliwością + w wolny czasie zajrzyj http://sam-w-sieci.blogspot.com zostaw po sobie komentarz chcę poznać twoją opinię :D

    OdpowiedzUsuń