środa, 12 lutego 2014

Rozdział 7.


 
Ogólnie zabawa w klubie minęła spokojnie i miło. Wypiłyśmy klika drinków, potańczyłyśmy, przelizałam się z jakimś kolesiem ale to szczegół. W końcu usiadłyśmy na loży i zaczęłyśmy rozmawiać.
  • Amber co jest z Tobą i Zayn'em?
  • Nie wiem sama – odpowiedziała i spuściłam głowę w dół. - Raz gadamy normalnie, przytulamy się i tak dalej, a dzisiaj nawet się nie przywitał.

Wiedziałam że tak będzie, tej kretynce, mojej kochanej kretynce żeby nie było na nim zależy ,a ja dokładnie wiem że jemu zależy na niej.

-A co z Tobą i Bieber'em? Widziałam jak na wyścigach się mizialiście. - Wybuchnęła śmiechem.

  • Nic, usiadłam na jego samochodzie, to mnie zdjął. Zaczęły boleć mnie nogi to zdjęłam szpilki, jemu się głupio chyba zrobiło i znowu posadził mnie na masce. Zresztą dzisiaj się z nim pokłóciłam. - wymamrotałam i wypiłam drinka.

Amber spojrzała na mnie, a ja na nią. Wiedziałam że chce wiedzieć jakim był powód naszej kłótni ,ale moim wybawieniem okazał się sms.

OD: Numer nieznany.

Data: 7.06.2012.r.

Treść: Żyjecie jeszcze? :D Przyjechać po Was? ;d / Bieber.

Spojrzałam na Amber.

  • Skąd ona ma mój numer?
  • Nie wiem , może od Zayn'a. Która godzina?
  • No już 1, zbieramy dupę. Zadzwonić po niego czy dojdziemy? - spytałam wiedząc że będzie chciała iść pieszo.
  • Idziemy! - no wiedziałam!

Ogarnęłyśmy się, zabrałyśmy rzeczy i poszłyśmy. Amber śpi dzisiaj u mnie, jeszcze wypijemy po piwie w domu. Jestem tylko ciekawa czy wszyscy jeszcze nie śpią, będę miała gadkę. Gdy byłyśmy pod domem, zdjęłyśmy buty i na palcach weszłyśmy do domu. W salonie nikogo nie było więc odetchnęłam z ulgą. Ale za to w kuchni ktoś był. To był Bieber, siedział i jadł pizzę. Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać.

  • I co się śmiejesz?
  • Nie nic, jak impreza?
  • Dobrze, powiedzmy. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju. Odwróciłam się jeszcze jednak i zapytałam Jus'a.
  • Skąd masz mój numer hę?

Uśmiechnął się cwaniacko.

  • Mam swoje źródła mała.

No świetnie, jak nie młoda to mała. Ale lubię jak tak na mnie mówi, nie wiem czemu. Poszłyśmy do pokoju. Ogarnęłyśmy jakieś piwo z dołu, dresy i filmy. Około 5 nad ranem poszłyśmy spać.

Gdy wstałam była 12. Słyszałam jakieś kroki na piętrze ,ale nie chciało zobaczyć mi się kto to . Obudziłam Amber. Po 30 minutach byłyśmy ubrane. Głowa bolała mnie jak cholera. Nie wiem po co wypiłam jeszcze w domu te 3 piwa, teraz mam kaca. Zeszłam na dół z Amber i zobaczyłam wszystkich. Zayn, Bieber, Louis, Harry, Liam, Niall, Angela i Danielle.

Uśmiechnęłam się sztucznie i poszłam do kuchni. Amber weszła za mną.

  • Czy to nie jest Angela? - spytała nie wierząc własnym oczom.
  • Tak, to ona. Laska Bieber'a.

Zaśmiałam się z jego naiwności. Facet jest bogaty bo mają gang, przystojny też jest, i pewnie dobry w łóżku.

  • Ej,a ten koleś co się z nim lizałaś wczoraj masz jego numer? -spytała niby od niechcenia.
  • Eem, w torebce, ale nie wiem czy chce go widzieć na oczy. Blee. - zaśmiałam się.

Gadałyśmy o wczorajszej imprezie że nawet nie zauważyłyśmy chłopaków w drzwiach. Ciurkiem wypiłam 0,5 litra wody. Nienawidzę mieć kaca.
Było trzeba nie pić. - odezwał się Louis.
  • Jak wróciłyśmy nie było Was. - zagadałam.

W nocy w domu był tylko Bieber, pokoje były puste więc zapytałam.

  • Mieliśmy akcje, gang 502 wraca na salony- zaśmiał się.

Podszedł do mnie i przytulił się. Wyjrzałam na bok patrząc na chłopaków z miną zbitego psa. No co on sobie wyobraża?

  • Puść mnie. - warknęłam.
  • Jesteś moja, tylko moja. - szepnął mi na ucho i odszedł.

Spojrzałam na Amber z zakłopotaniem w oczach. No to się wkopałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz