Po
tym jak chłopacy oprowadzili mnie pod domu i gdy już zakwaterowałam
się w swoim pokoju zeszłam na dół. Zobaczyłam że większość
siedzi w kuchni ,a na kanapie w salonie siedzą Harry i Niall. Z
tego co pamiętam to oni chodzą do nas do szkoły, chociaż ich nie
kojarzę. Podeszłam do nich i usiadłam się. Harry spojrzał na
mnie i tak głupio się uśmiechnął ,a ja parsknęłam śmiechem.
-
Sorry koleś ,ale takie zaloty to nie do mnie.
Widać
było że zrobiło mu się głupio no ale niech chłopak sobie
nadziei nie robi bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Ale szybko
zmieniłam temat.
-
Ej to Wy chodzicie do mojego liceum co nie?
Zgodnie
przytaknęli głowami.
- Czyli jakim cudem ja Was jeszcze nigdy nie widziałam?
Zaczęli
się śmiać, udałam focha i założyłam ręce na piersi. Spojrzeli
na mnie spod byka ,a Harry zaczął mówić.
- Kojarzysz te 2 piętro? Te zakazane?
Przytaknęłam
głową.
- No właśnie, te piętro należy do nas. Nikt tam nie wchodzi oprócz jakiś 2 lasek, ale nigdy się nie dowiedzieliśmy kto to jest.
Zaczęłam
się śmiać. Sens w tym że te 2 laski to ja i Amber. Od początku
tam chodziłyśmy bo są tam najnormalniejsze łazienki i nie wchodzi
tu praktycznie nikt.
- Bo wiesz, tak jakby znacie je.
- Jak to?
- No tak to, to ja i Amber tam wchodzimy. W dupie mamy to że 2 kolesiów zajęło sobie całe piętro.
Spojrzeli
na mnie i parsknęli śmiechem. Do salonu wpadła reszta, która gdy
nas zobaczyła zrobiła faceplam'a.
- Widzę że już zapoznałaś się z chłopakami. - Tak, to był Liam.
- No jak widać, a zresztą która godzina?
- 18. - odpowiedział na moje pytanie Zayn.
- Cholera.- wymamrotałam pod nosem i wyjęłam telefon.
Do:
Amber:*:*
Data:
6.06.2012r.
Treść:
Ulica: Red Street 502. Godzina 20 jesteś u mnie, odwal się jakoś.
:*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chłopacy
przyglądali się moim poczynaniom ,a Zayn próbował coś ze mnie
wyciągnąć ,ale na nic to się zdało. Sama zaczęłam.
- Po 1. kim jest Angela?
- Laska Biebera.
Haha,
no to sobie laskę znalazł. Najgorsza siksa jaką znam. No ale to
jego wybór.
- Po 2. dzisiaj wychodzę z Amber na imprezę, nie Wy nie idziecie, idziemy MY SAME.
Specjalnie
zaakcentowałam ostatnie słowa bo znając Zayn'a wpieprzyłby mi się
w paradę. Żaden się nie odzywał więc kontynuowałam.
- Amber wpada o 20, ja będę w pokoju jak coś to krzyczcie.
- A czemu my nie możemy iść? - spytał Louis.
- Louis kochanie, nawet jak będę pijana nie spojrzę na Ciebie, przykro mi.
Reszta
wpadła w śmiech ,a ja pognałam do pokoju się przygotować.
Zostało mi mało czasu. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Dzisiaj
odpuszczam doczepy, postawię na krótkie. Z szafy wystawiłam .TO(http://stylistki.pl/impreza-400494/ ) .
Zrobiłam włosy i lekki makijaż. Gdy skończyłam była 19:40.
Weszłam na twitter'a i zobaczyłam nowość. Nic nowego, oprócz
kilku zdjęć z imprezy, żenada. Nagle usłyszałam głos Louis'a:
- Młoda , Amber przyjechała, wygląda jakby chciała zaliczyć kogoś.
- Idę, czekaj..
Teraz
się zacznie, wzięłam buty w rękę bo znając mnie wywróciłabym
się w nich po schodach i zbiegłam ze schodów. Wszyscy siedzieli w
salonie i wszystkich wzrok spoczął na mnie.
- Nie wyjdziesz tak! -krzyknął Zayn.
- Serio Zayn? Serio? - spytałam śmiejąc się.
- Ja Cię mam tu pilnować ,a nie, wystarczy że pozwalam Ci iść na imprezę.
- I ścięłaś włosy? Kiedy? - spytał Niall.
- Nie ścięłam , zdjęłam doczepy. - uśmiechnęłam się do niego, lubię go.
Spojrzałam
na chłopaków z miną zbitego psa. Ciągle czułam na sobie wzrok
Bieber'a i Tomilnson'a. Zerknęłam na nich.
- Niech idzie, jak cos to dzwoń, przyjadę po Was. - odezwał się.. Bieber!
Zatkało
mnie dosłownie ,ale że nic Zayn już nie powiedział ruszyłam do
drzwi. Na koniec tylko się odwróciłam i odezwałam do Louis'a.
- Nie śliń się tak.
Wybuchnęli śmiechem, a my
ruszyłyśmy na podbój Energy 2000.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz