niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 6.


Po tym jak chłopacy oprowadzili mnie pod domu i gdy już zakwaterowałam się w swoim pokoju zeszłam na dół. Zobaczyłam że większość siedzi w kuchni ,a na kanapie w salonie siedzą Harry i Niall. Z tego co pamiętam to oni chodzą do nas do szkoły, chociaż ich nie kojarzę. Podeszłam do nich i usiadłam się. Harry spojrzał na mnie i tak głupio się uśmiechnął ,a ja parsknęłam śmiechem.

- Sorry koleś ,ale takie zaloty to nie do mnie.

Widać było że zrobiło mu się głupio no ale niech chłopak sobie nadziei nie robi bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Ale szybko zmieniłam temat.

- Ej to Wy chodzicie do mojego liceum co nie?

Zgodnie przytaknęli głowami.

  • Czyli jakim cudem ja Was jeszcze nigdy nie widziałam?

Zaczęli się śmiać, udałam focha i założyłam ręce na piersi. Spojrzeli na mnie spod byka ,a Harry zaczął mówić.

  • Kojarzysz te 2 piętro? Te zakazane?

Przytaknęłam głową.

  • No właśnie, te piętro należy do nas. Nikt tam nie wchodzi oprócz jakiś 2 lasek, ale nigdy się nie dowiedzieliśmy kto to jest.

Zaczęłam się śmiać. Sens w tym że te 2 laski to ja i Amber. Od początku tam chodziłyśmy bo są tam najnormalniejsze łazienki i nie wchodzi tu praktycznie nikt.

  • Bo wiesz, tak jakby znacie je.
  • Jak to?
  • No tak to, to ja i Amber tam wchodzimy. W dupie mamy to że 2 kolesiów zajęło sobie całe piętro.

Spojrzeli na mnie i parsknęli śmiechem. Do salonu wpadła reszta, która gdy nas zobaczyła zrobiła faceplam'a.

  • Widzę że już zapoznałaś się z chłopakami. - Tak, to był Liam.
  • No jak widać, a zresztą która godzina?
  • 18. - odpowiedział na moje pytanie Zayn.
  • Cholera.- wymamrotałam pod nosem i wyjęłam telefon.

Do: Amber:*:*

Data: 6.06.2012r.

Treść: Ulica: Red Street 502. Godzina 20 jesteś u mnie, odwal się jakoś. :*

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chłopacy przyglądali się moim poczynaniom ,a Zayn próbował coś ze mnie wyciągnąć ,ale na nic to się zdało. Sama zaczęłam.

  • Po 1. kim jest Angela?
  • Laska Biebera.

Haha, no to sobie laskę znalazł. Najgorsza siksa jaką znam. No ale to jego wybór.

  • Po 2. dzisiaj wychodzę z Amber na imprezę, nie Wy nie idziecie, idziemy MY SAME.

Specjalnie zaakcentowałam ostatnie słowa bo znając Zayn'a wpieprzyłby mi się w paradę. Żaden się nie odzywał więc kontynuowałam.

  • Amber wpada o 20, ja będę w pokoju jak coś to krzyczcie.
  • A czemu my nie możemy iść? - spytał Louis.
  • Louis kochanie, nawet jak będę pijana nie spojrzę na Ciebie, przykro mi.

Reszta wpadła w śmiech ,a ja pognałam do pokoju się przygotować. Zostało mi mało czasu. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Dzisiaj odpuszczam doczepy, postawię na krótkie. Z szafy wystawiłam .TO(http://stylistki.pl/impreza-400494/ ) . Zrobiłam włosy i lekki makijaż. Gdy skończyłam była 19:40. Weszłam na twitter'a i zobaczyłam nowość. Nic nowego, oprócz kilku zdjęć z imprezy, żenada. Nagle usłyszałam głos Louis'a:

  • Młoda , Amber przyjechała, wygląda jakby chciała zaliczyć kogoś.
  • Idę, czekaj..

Teraz się zacznie, wzięłam buty w rękę bo znając mnie wywróciłabym się w nich po schodach i zbiegłam ze schodów. Wszyscy siedzieli w salonie i wszystkich wzrok spoczął na mnie.

  • Nie wyjdziesz tak! -krzyknął Zayn.
  • Serio Zayn? Serio? - spytałam śmiejąc się.
  • Ja Cię mam tu pilnować ,a nie, wystarczy że pozwalam Ci iść na imprezę.
  • I ścięłaś włosy? Kiedy? - spytał Niall.
  • Nie ścięłam , zdjęłam doczepy. - uśmiechnęłam się do niego, lubię go.

Spojrzałam na chłopaków z miną zbitego psa. Ciągle czułam na sobie wzrok Bieber'a i Tomilnson'a. Zerknęłam na nich.

  • Niech idzie, jak cos to dzwoń, przyjadę po Was. - odezwał się.. Bieber!

Zatkało mnie dosłownie ,ale że nic Zayn już nie powiedział ruszyłam do drzwi. Na koniec tylko się odwróciłam i odezwałam do Louis'a.

  • Nie śliń się tak.

Wybuchnęli śmiechem, a my ruszyłyśmy na podbój Energy 2000.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz