Droga do Amber zajęła mi ok. 10 minut pieszo. Postawiłam dzisiaj na spacer, zresztą długo nie chodziłam w szpilkach więc trzeba znowu się przyzwyczaić. Amber stała przed domem i paliła fajkę.
- Cześć pizdo. - przywitałam się.
Spojrzała na mnie jak na idiotkę i spytała się czy dzisiaj dobrze się czuję. Odpowiedziałam że ze mną wszystko okej pomijając fakt że jutro przeprowadzam się na drugi koniec miasta do mojego ukochanego braciszka i jego kolegów. Ostatnie wyrazy wypowiedziałam ze słyszalnym sarkazmem. Jedyny plus to że nie muszę mieszkać już z mamą, a zresztą 8 godzin mojego życia codziennego i tak spędzę w szkole. Tak , nadal się uczę, ostatnia klasa liceum. Nie wiem kompletnie co potem będę robić. Weszłyśmy do domu i poszłyśmy do jej pokoju. Byłam godzina 15 ,a wiec zostało nam sporo czasu na przygotowania. Amber trzyma w szafie moje ciuchy na wyścigi bo gdyby mama to zobaczyła było by po mnie i wcale w tym momencie nie żartuję. Ledwo usiadłam się na łóżku ,a dostałam sms.
----------------------------------------------------------------------
OD: Numer nieznany.
Data: 5.06.2012r.
Treść: Przyjdziesz? Zayn.
----------------------------------------------------------------------
- Zayn do mnie napisał..- spojrzałam się na Amber. Jezu ona na serio o nim nie zapomniała. Zresztą ja też nie, to w końcu mój brat. Szybko zapisałam sobie jego numer i odpisałam.
----------------------------------------------------------------------
DO: Zayn:*
Data:5.06.2012r.
Treść: Będę, zresztą i tak się tam wybierałam. Wpadnę z Amber, do zobaczenia!;)
----------------------------------------------------------------------
Nie dostałam już odpowiedzi. Większość czasu spędziłyśmy na gadaniu co się stanie gdy go zobaczę i takie tam pierdoły. O 18 zaczęłyśmy się zbierać, samo ogarnianie nie zeszło nam długo. Ubrałam to , zrobiłam sobie fale i lekki makijaż, nigdy nie lubiłam mieć tony pudru na twarzy, to nie dla mnie. Amber postawiła na to. Gdy skończyłyśmy była 19:45.
-Dziewczyno to twój brat ,a odwaliłaś się jakbyś chciała go zaliczyć. -zaśmiała się Amber.
Spojrzałam na nią i również zaczęłam się śmiać.
- Ja to ja, spójrz na siebie. - odgryzłam się.
Zeszłyśmy na dół, ostatni rzut oka i możemy iść. Jump Street 21 jest ok. 10 minut drogi stąd więc poszłyśmy pieszo wiedząc że nie skończymy szybko imprezy oraz że nie wyjdziemy stamtąd trzeźwe.
Gdy byłyśmy już na miejscu w końcu poczułam się swojo. Chociaż i tak przerażał mnie fakt spotkania się z Malikiem. Dostałam sms: ,, Gdzie jesteś? ,, Odpisałam szybko: ,, Przy barze ,a Ty ? ,,. Nie minęła minuta ,a dostałam odpowiedź : ,, Chodź na pole startowe,, . Tak jak chciał tak zrobiłam , wzięłam piwo w ręką ,a drugą pociągnęłam Amber. Czas zacząć imprezę.
***
Stałem z chłopakami na polu startowym i wyczepiałem fajne laski. Wkurwiałem się bo Zayn ciągle grzebał w telefonie i olewał nas dzisiaj. Rozumiem że stresuje się spotkaniem z siostrą ,ale to pewnie jakaś małolata nic nie wiedząca o nas. Nagle Tomilnson szarpnął mnie i pokazał w stronę dwóch cholernie gorących lasek. Moją uwagę przykuła szatynka. Świetne nogi, brzuch, włosy, CUDO. I co najlepsze, szły w naszą stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz