Gdy
rano wstałam myślałam że oszaleje. Wyjrzałam za okno ,a tam co ?
Deszcz, wiatr i piździawa jak w kieleckim. Pościeliłam łóżko i
poszłam do łazienki. Ogarnęłam najpotrzebniejsze rzeczy i
zrobiłam z siebie człowieka. Dzisiaj postawiłam na wygodę. Ledwo
wyszłam z łazienki ,a dostałam sms'a od Zayn'a ,, co robisz?,,
zaśmiałam się w duchu. Myślę że w końcu będziemy prawdziwym
rodzeństwem. Odpisałam mu ,, Ogarnęłam dupę i idę jeść ,a co
jest? ,, . Nigdy nie byłam dziewczyną którą przestrzegała
kultury słowa, chyba że było to już ważniejsze spotkanie czy
coś. Potrafię przeklinać co drugie słowo i mi to nie przeszkadza.
Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam przy stole. Usłyszałam
dźwięk telefonu oznajmującego że dostałam sms'a: ,, Wyrażaj się
:D dojeżdżamy, wyjdź przed dom,, . I znowu w śmiech. Wyszłam
przed dom, usiadłam na schodach i zapaliłam papierosa. Gdy w końcu
zaciągnęłam się, na podjazd wjechał czarny samochód a z niego
wysiadł Zayn, Bieber i Tomilnson. Biebs podbiegł do mnie i zabrał
mi fajkę.
---
Eeej, to było moje. - wydęłam wargę i tupnęłam nogą jak mała
dziewczynka.
Zaśmiał
się i przywitał. Nawet nie wiedziałam kiedy ,a Louis i Zayn
zabrali moje rzeczy. Biebs spojrzał się na mnie dziwnie.
---
Co jest?- spytałam.
---
Od kiedy ty chodzisz w dresie? - spojrzał się na mnie podejrzliwie.
Zaczęłam
się śmiać. No tak, wczoraj odjebana, szpilki i tak dalej ,a
dzisiaj dresy i zero tapety.
-
Od kiedy piździ jak nie wiem co i jest mi zimno. - odgryzłam się i
wstałam.
Ustałam
obok niego i co? Dosięgałam mu ledwo do obojczyka, to jest nie
sprawiedliwe. Śmiał się jak głupi dopóki nie dostał w tył
głowy. Spoważniał i wtedy wiedziałam że już nie będzie tak
miło.
-
Mnie się nie uderza, radzę zapamiętać jak chcesz żyć ze mną w
zgodzie. -syknął.
No
kurwa świetnie, tylko ja potrafię wszystko spieprzyć. Chłopacy
stali przy samochodzie i patrzyli na to. Biebs odszedł a ja wróciłam
do domu pożegnać się z mamą ,ale niestety jej nie zastałam.
Jedyne co mi zostawiła to karteczkę.:
,,
Kochana Amy, przykro mi że nie możemy się osobiście pożegnać
,ale nie zniosłabym tego. Powodzenia w nowym życiu, przy
najbliższej okazji się odezwę . Kocham Cię, Mama. ,,
Serio?
Tylko tyle? Czułam jak moje oczy zamykają się by nie wydostać
łez. Nie mogłam im pokazać że jedyna rzecz jaka potrafi mnie
złamać to rodzina. Ogarnęłam się do porządku i wyszłam z domu
trzaskając drzwiami. Zayn spojrzał na mnie spod byka.
-
Odpierdol się. - syknęłam i wsiadłam do samochodu.
Usiadłam z przodu, wyjęłam
telefon i napisałam sms do Amber:
DO:
Amber:*:*
Data:
6.06.2012r.
Treść:
Ja, Ty , dzisiaj, chlanie, zgoda?
------------------------------------------------------------------------------
Rozsiadłam
się i czekałam na odpowiedź, zresztą długo nie musiałam czekać.
Po chwili odpisała : ,, Sprawa oczywista, napisz mi potem adres ,a o
19 będę:* ,, .
I
to jest przyjaciółka. Przez całą drogę nie odezwałam się
słowem chociaż Zayn próbował coś ze mnie wyciągnąć ,a Louis
walił w mój fotel nogami. Gdy dojechaliśmy na miejsce przed domem
siedzieli chłopacy i jakieś 2 laski. Jedną skądś kojarzyłam ,
prawdopodobnie z imprezy. Wyszłam z samochodu i przywitałam się z
facetami. Spojrzałam na farbowaną blondynkę, podeszła do mnie i
przywitała się:
-
Angela, miło mi.
No
tak , to ona.. Jak bym mogła zapomnieć to imię i tą siksę.
Ciekawe co ona tu robi. Może być pewna że urządzę jej piekło na
ziemi. Ustałam przed nią lustrując ją wzrokiem,
miałam
ochotę jej wjebać ,ale musiałam się opanować.
-
Amy, mi też czy coś.
Mruknęłam
pod nosem i podeszłam do Liam'a. Patrzył na mnie i nie mógł
zrozumieć mojego zachowania. Śmieszne.. jak on może to zrozumieć,
skoro ja sama tego nie rozumiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz