piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 4.


No to ładnie, ta laska którą planowałem dzisiaj zaliczyć to siostra mojego najlepszego kumpla i na dodatek ma z nami zamieszkać. Co się okazało, nie jest ona typową grzeczną dziewczynką tylko staje na równi z nami. Zresztą jej koleżanka ten niczego sobie gdyby nie to że widać że łączyło albo nadal łączy ją coś z Zayn'em. Młoda jest niska, nawet w tych swoich szpilkach jestem od niej wyższy, ale to dobrze, lubię niskie dziewczyny. Ale co najdziwniejsze.. Jak ją teraz poznałem to nie myślę o tym żeby ją przelecieć, to może być dobra partia na przyjaciółkę ,ale widzę że Louis się na nią napalił. Noc jeszcze młoda ,a jak się okazało dziewczyny zostają dzisiaj z nami pomimo tego że Amy chciała iść.

Stałem z chłopakami i patrzyłem jak Amy gada z Amber. Jedyne co usłyszałem to że znając życie Zayn nie pozwoli im dzisiaj pić. I bardzo dobrze. Ja też dzisiaj nie mogę pić bo prowadzę. Dzisiaj dzień wolny od wyścigów więc zorganizujemy dzień zapoznawczy. Dziewczyny podeszły do nas. Młoda oparła się o MÓJ samochód, o moją kochaną, odchrząknąłem cicho. Spojrzała na mnie i jak na złość, usiadła się na niej. Podszedłem do niej, rozszerzyłem nogi. I ta jej zdezorientowana mina, bezcenna. Oplotła nogami moje biodra ,a ja ją podniosłem. Ustała na ziemi patrząc na mnie wzrokiem mordercy:

- Było trzeba powiedzieć.

Jeszcze czego, niech się cieszy że nie wyjechałem do niej z mordą. Spojrzałem się na Amber? Chyba tak ma na imię i Malika. Amber siedziała na masce ,a Zayn opierał się obok i dyskutowali. Młoda wyraźnie się nudziła. Nagle zdjęła buty. Boże , jaka ona jest niska. Podszedłem do niej kolejny raz, głupio mi się zrobiło. Wskoczyła na mnie ,a ja usadowiłem ją na moim samochodzie.

- Masz zmienne humorki Bieber. - odezwała się.

- Malik, masz coś jeszcze do powiedzenia?

- Żebyś wiedział ,ale mam duużo czasu na to . - odgryzła się na koniec przegryzając wargę.

Cholera no, niech ona tak nie robi, no! Widać było że Tomilnsonowi coś nie pasuje bo nagle podszedł, popchnął mnie i zapytał małej:

- Chcesz piwa?

Spojrzała na niego jak na idiotę, jeszcze 5 minut temu gadaliśmy że dzisiaj nie pijemy tzn. ja, Amy i Amber ,a ten z takim tekstem.

- Jakbyś nie słyszał, nie, nie chce. Nie piję dzisiaj. - odpowiedziała z grymasem.

Chyba coś jej nie pod pasowało.

- Mała co jest? - spytałem.

Spojrzałam na mnie i uśmiechnęła się.

- Nic, widać że koleś się napalił ,a ja takich nie lubię. Zwłaszcza że mam z Wami mieszkać, trochę kurwa opanowania chłopacy. - ostatnie słowa mówiła już głośniej.

Zaśmiałem się i spojrzałem na nią. Za nic nie przypominała tej dziewczyny ze zdjęć Zayn'a. Ostatnio o niej gadaliśmy. Jak Malik dowiedział się że młoda ma się wprowadzić nie wiedział co ma zrobić. Nie był przy niej 3 lata, nie wiedział co się u niej działo i w ogóle ,a teraz? Nadrobili wszystko w 10 minut. Myślę że to będzie miły czas. Musi być.

***

Siedziałam u Bieber'a na samochodzie gadając z nim. Szczerze mówić , fajny jest. Dopóki mnie nie wkurwi. Ogólnie to przywalił się do mnie Louis. Widziałam kątem oka jak gadałam z Jusem ,że coś mu nie pasowało. Podszedł, popchnął Biebs'a i zapytał czy chce piwa. No serio , jakiś koleś z marsa, olałam go i wróciłam do rozmowy z Bieberem. Potem spojrzałam na Malika i Amber, przytulali się, to nie wróży nic dobrego. Będę miała przesrane jak będą razem. Amber się zmieni, nie będzie chlała ani nic, najważniejszy będzie Zayn. Moje przemyślenia przerwał sms. :

---------------------------------------------------------------

OD: Mama.

Data: 5.06.2012.r.

Treść: Jest już 23,a Ty jeszcze nie wróciłaś z kawy z Zayn'em. Mam się martwić?

----------------------------------------------------------------

Nosz, ja pierdole. Zawołałam Malika.

- Co jest?

- Mama jest. Jakbyś trochę myślał nie powiedziałbyś jej ze idziemy na kawę o godz.20 ,a jest 23. Malik myśl, to nie boli.

Chłopacy zaczęli się śmiać, Malik zresztą też.

-Bieber odwieziesz je? Jako jedyny nie piłeś. - odezwał się.

Już chciałam powiedzieć że damy se radę , tylko niech jutro po mnie przyjedzie ,ale mnie uprzedził.

- Spoko, wsiadać.

Niech go szlak. Pożegnałam się z chłopakami i przypomniałam Malikowi o jutrzejszym dniu. Widać było że Justin nie jest nowy w wyścigach. Dobrze prowadził. Najpierw odwiózł Amber. Potem przyszła kolej na mnie. Nawet nie wiedząc kiedy byłam już pod domem. Spojrzałam na niego:

- Dzięki, do jutro co nie? - spytałam i uśmiechnęłam się.

- Do jutra.

Wysiadłam i weszłam do domu. To był miły dzień. Zobaczymy jak będzie dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz