czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 9.


Gdy się ogarnęłam, ubrałam to, zeszłam na dół. Czekał na mnie Bieber. Też się przebrał, dobrze wyglądał nie ma co.

    –   Gdzie jedziemy?  –   spytałam.

–   Nie wiem , wybieraj.  –   odpowiedział ciągle patrząc na mnie.

Dzisiaj była świetna pogoda więc – Plaża! –   krzyknęłam .

Spojrzał na mnie jak na wariatkę i powiedział – No to na plażę!



Mała chciała jechać na plażę , więc spełniłem prośbę. Wsiedliśmy do samochodu i zacząłem jechać. Nie wiedziałem od czego mam zacząć rozmowę.

– Louis się przyjebał trochę hę?
–   Taa, wydaję się fajnym kolesiem i w ogóle ,ale nie lubię gdy ktoś mi się narzuca, wiesz o co chodzi nie?–   spytała i spojrzała na mnie.

Spojrzałem na nią, nogi trzymała na desce rozdzielczej ,a łokieć przy oknie. Uśmiechnąłem się.

– Wiem, niestety... – wymamrotałem.

Spojrzała na mnie z ukosa.

– Jak to ,, niestety?,, ?

– No bo, kiedyś chodziłem z Seleną, kuzynką Liam'a. Też do nas przyjechała na ,,wakacje,,, od razu się polubiliśmy wiesz, bajery i te sprawy.–   zaczęła chichrać.

– No mów..–  nalegała.

– No i tak się stało, że zaczęliśmy być razem , miała zostać na pół roku, potem przeprowadzić się kilka domów dalej więc miałem nadzieję że coś z tego wyjdzie.., dopóki nie zjawił się Louis.–   zawiesiłem głos. Spojrzała na mnie wyczekująco. Zrozumiałem że skoro zacząłem, muszę dokończyć.–   Zaciągnął ją do łóżka, wpoił jej że jej nie kocham i tylko się nią bawię i że to jemu na niej zależy.

Zerknąłem na nią, byliśmy już pod plażą, ale za nic w życiu nie chciała wyjść z samochodu.

– Odeszła, mówiąc mi że nigdy mi nie wybaczy, nie widziałem jej od tamtego czasu.. – skończyłem i wyszedłem z samochodu. Zaraz po mnie mała też wyszła. Zamknąłem samochód i ruszyłem w stronę morza.

****

Jezu, jak mi teraz głupio.. Po co ja chciałam to wiedzieć? Jest teraz taki podłamany, eh.. Nie chciałam od niego tego wymuszać ,ale jak zaczął mówić, musiałam wiedzieć, chciałam wiedzieć.. Podeszłam do Bieber'a, ustałam na palcach i przytuliłam go, odwzajemnił uścisk.

– Przykro mi z powodu Seleny jak i Angeli.  – wyszeptałam.

– Nie masz do tego powodu, to nie Twoja wina.

Wtuliłam się w niego. Chciałam go mieć przy sobie, czułam że dużo nas różni jak i łączy. Chce go jako brata, przyjaciela. Potrzebuję go bo czuję że jako jedyny potrafi, będzie potrafił mnie zrozumieć.

Odkleiłam się od niego i usiadłam na piasku. Usiadł obok mnie.

– A co z Tobą? Na wyścigach mówiłaś że już nie jeździsz , powiesz mi?–   zagadał.

Nie wiedziałam czy chce to zrobić. Nikt nie wie o tym oprócz Amber i dawnych ziomków. Ale skoro on otworzył się przede mną , dlaczego ja nie? Wypuściłam powietrze i zaczęłam mówić.:

– Gdy miałam 16 lat poznałam Maxa. Był świetnym chłopakiem , zaczęliśmy świrować, wprowadził mnie w świat imprez i wyścigów. Szczerze mówić zakochałam się w nim, nie przeszkadzało mi to że jest starszy, że wpadł w nie to towarzystwo, najważniejszy był on. Byłam z nim rok, jedyny poważny związek, wiesz o co chodzi. –  wymamrotałam. – Pewnego dnia zabrał mnie na wyścigi, już wcześniej się ścigałam ,ale wtedy to on miał wyścig. Miał uszkodzony samochód, zginął na miejscu.–   wypowiedziałam na jednym tchu patrząc wprost na morze.

Z jednej strony czułam się dobrze otwierając się przed nim , ufałam mu. Ale z drugiej? Znowu to przeżywałam, znowu miałam ochotę złapać żyletkę.. tak, cięłam się po tym wszystkim. Biebs spojrzał na mnie, usiadł za mną i wtulił się w moje plecy. Zamknęłam oczy i próbowałam się nie rozpłakać.

– Przykro mi.–  wyszeptał.

– To nie twoja wina.–  zaśmiałam się przypominając sobie moment przed moją historią, wypowiedzieliśmy ten sam dialog. Gdy zrozumiał o co mi chodzi też się roześmiał.

– Myślisz ,że powinnam dać szanse Louisowi? Taką szansę na przyjaźń, nic więcej.–   spytałam.

– Możliwe że nie będziesz żałować.–   odpowiedział i wstał z piasku.

Nagle zrobiło mi się głupio, pytałam go o Louis'a, tego faceta który odebrał mu miłość. Frajerka ze mnie. Już chciałam coś powiedzieć gdy zadzwonił telefon Justina.

– Co jest? –  spytał.

– …...

– Gdzie?

– ….......

– Już jedziemy. – i rozłączył się.

Spojrzałam na niego wyczekująco, podał mi rękę, wytrzepałam się z piasku i spytałam.

– Co jest?

– Jedziemy na magazyny do chłopaków, jest jakaś akcja, ale obiecaj mi jedno.. nie wyjdziesz z samochodu. – jego ton głosu przeraził mnie.

Przegryzając wargę skinęłam głową na tak. Uśmiechnął się i podeszliśmy do samochodu.

1 komentarz:

  1. Strasznie mi się podoba !! Znalazłam tego bloga dopiero dziś i jest świetny ! Czekam nn ;**

    PS. Zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam ;**
    http://nobody-else-louis-tomlinson-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń